TOŻSAMOŚĆ MIEJSCA

Janusz Plota. Artysta niespokojny i nieustannie poszukujący. Poszukujący prawdy wewnątrz  siebie,ale i miotany potrzebą uporządkowania i usystematyzowania, zrozumienia i nazwania, ujarzmienia i oswojenia w przestrzeni wokół siebie. Jego stosunek do siebie i otaczającego świata, stosunek pełen sprzeczności, napięć, wewnętrznych niepokojów, trudnych wyborów, choć nie pozbawiony momentów wyciszenia i harmonii, przebłysków zrozumienia, „ogarniania całości” – przekłada się również na jego działalność artystyczną. Wielomedialność kreacji twórczych toczy się równolegle  z jego drogą malarską, bardziej tradycyjną, choć poddaną także ciągłym fluktuacjom – często zależnym od działań pozamalarskich związanych z programem, jaki artysta tworzy na użytek konkretnego etapu swojej twórczości.

W malarstwie po okresie gorących brązów, czerwieni i asfaltów poprzez fakturalność, a przede wszystkim olbrzymią różnorodność znaków, plątaninę postaci ludzi i zwierząt (często fragmentarycznych) przyszedł czas uspokojenia w warstwie formalnej, w konsekwencji zaś, także w ikonograficznej. Do palety barwnej wkradają się po trochu, aż do całkowitego zwycięstwa tony zimniejsze znamionujące pewien dystans, tak w relacji ze światem jak i w wewnętrznej warstwie emocjonalnej.

Monochromatyzm chłodnych szarości i błękitów idzie tu w parze z odejściem od charakterystycznego dla Ploty horror vacui, wyciszeniem wielorakości form na rzecz większej „czystości” w organizacji płótna, spokoju, wyrażania za pomocą kilku znaków tego, co przedtem „rozsadzało” ramy. Te znaki – symbole pojawiały się w jego obrazach już wcześniej , teraz jednak oczyszczone z gąszczu kresek, labiryntu plam – przemawiają jaśniej, wyraźniej  - jakby bardziej wprost – choć nigdy do końca. Jest bowiem Plota mistrzem niedopowiedzeń. Poruszając się w wyznaczonym przezeń kierunku – napotykamy zaszyfrowane informacje, zaś język znaków Ploty – zawsze chętniej sugeruje niż wyjaśnia, zostawiając margines tajemnicy dla uważnego widza. Artysta posługując się przedmiotami-znakami, przedmiotami-symbolami przywołuje, na zasadzie proustowskiej magdalenki, atmosferę miejsc i czasów, które odchodząc pozostawiają zawsze niezatarty ślad na kliszy naszej pamięci. Niewątpliwa potrzebą i celem artysty jest usystematyzowanie wspomnień, odczuć, wrażeń połączenie ich w logiczny ciąg zdarzeń, a więc zapis oddający sumę doświadczeń, syntezę zamykającą się w konkretnych ramach. Wielokrotne nakładanie farby, przemalowywanie, a także wkomponowywanie fragmentów starych prac lub innych elementów, na przykład fragmentów kalendarzy – powoduje symboliczne spiętrzanie, nakładanie- tworzenie w sposób celowy wielowarstwowej faktury symbolizującej niejako warstwy odkrywane w ziemi przez archeologów.

W połączeniu ze specyficznym dla Ploty językiem, sposobem obrazowania, kodem kresek, zespołem znaków (meandrów, trójkątów, zigguratów, piramid) zaczerpniętych z symboliki ludowej lub architektury starożytnej – daje efekt kolażu, a dalej, twożenie obiektów, w których następuje przenikanie się obu nurtów – w duchu średniowiecznych polichromii lub barokowego iluzjonizmu. Plota tworzy obiekty złożone  z drobnych przedmiotów codziennego użytku, a przemalowując je, złocąc – nadaje im piętno dzieła sztuki. Prowadzi subtelną grę zacierającą granicę między malarstwem, a przedmiotem łączącym się zawsze z konkretną czasoprzestrzenią.

Język malarskiej wypowiedzi Ploty, swoistych piktogramów, pozostaje bliskim jego działaniom pozamalarskim. Nie zmienia się także poetyka wypowiedzi. Dla artysty ten nurt jego sztuki, dla wielu mniej widoczny z racji swojej ulotności, jest niewątpliwie istotniejszy od malarstwa. Zresztą już w obrębie jego tradycyjnych działań widać potrzebę wyjścia poza układ rama – płótno.

To dążenie Ploty do przenikania się  dyscyplin sztuki widoczne jest w realizacji: „Kolumna 1000 – Arche 2000. Sztuka odnaleziona”. Jest to próba zapisu miasta. Kolumna jest zapisem architektury, którym człowiek posługuje się od tysiącleci, elementem stanowiącym w równym stopniu o istocie konstrukcji, jak i o estetycznej stronie budowli.

Anonimowa w założeniu kolumna jest dla Ploty materiałem wyjściowym, który pokryty piktograficznym kodem artysty – zyskuje znamię indywidualności. Staje się pełnym dziełem , w którym to co dawne splata się z tym co nowe.

Jako wyraz archaicznej konstrukcji organizującej przestrzeń wokół człowieka jest niejako symbolem początków cywilizacji ludzkiej, niezależnej od matki – natury, choć niewątpliwie jednocześnie z nią współistniejącej. 

Poszukiwania Ploty idą więc w kierunku dylematów dotyczących realizacji kultury z naturą, przenikania dzieł człowieka z procesami zachodzącymi w naturze. Artysta lokuje swoje zainteresowania w sztuce, którą czas przemijający umieścił w miejscach dziś dla człowieka wydawałoby się niedostępnych – w miejscach, które odsłaniane przez archeologów powracają na nowo do ludzkości. Czerpie Plota także z własnych doświadczeń, nie rezygnując na rzecz kultury ogólnoludzkiej – z poszukiwań swojej tożsamości, poszukując ciągle swojego miejsca – zakreślonego sumą doświadczeń.

Wczesną próbą odejścia od tradycyjnie pojmowanego malarstwa były „Pocałuny”- tkaniny ze szkicowo zaznaczoną kompozycją abstrakcyjną.

Dążąc dalej do realizacji całkowicie  pozamalarskich  stanął Plota przed potrzebą dotarcia do wnętrza człowieka, ale właśnie poza czasem i przestrzenią, z pominięciem obu tych kategorii, którym ludzkość przypisana á priori, czasem potrafi się wymykać. Instalacje, obiekty przestrzenne z użyciem zdjęć rentgenowskich to, być może, próba zaszyfrowania egzystencji ludzkiej z całą jej złożonością, próba odnalezienia człowieka w przestrzeni odrealnionej, metafizycznej, niezależnej od tu i teraz. Jednocześnie zaś poszukiwanie wartości niezmiennych, nieprzemijających. Rentgeny w połączeniu z akcjami performance złożyły się na pokaz w elbląskiej Galerii EL.

Instalacja z rentgenów towarzyszyła również wystawie „Biblia w sztuce” – w Muzeum Narodowym w Gdańsku.

Janusz Plota jest twórcą idei Transit Art. – Sztuki Tranzytowej, której wyznacznikiem, a jednocześnie zagrożeniem są media i kultura masowa, rozprzestrzeniające się i zacierające różnice międzykulturowe. Transit Art. To sztuka przełamująca granice i bariery międzyludzkie. Funkcjonując w wielu miejscach na ziemi, dzięki podobieństwom daje możliwość porozumienia na gruncie sztuki.

W twórczości Janusza Ploty, tak samo jak w jego życiu prywatnym, czuje się potrzebę osadzenia w konkretnej rzeczywistości, ale rzeczywistości popartej świadomością wielowiekowej tradycji kontekstu kulturowego z całą jego wieloznacznością i wielopiętrowością. Rozstrzyganie problemów, dialog, który artysta prowadzi sam ze sobą, powoduje także odkrywanie krok po kroku poszczególnych warstw złożonej tożsamości czasu i przestrzeni, w jakiej przyszło mu żyć.

Magdalena Olszewska